Ćwiczenia logopedyczne nie muszą być nudne!

Niech to będzie zabawa dla Ciebie i dziecka. Dodatkowo będzie to czas, jaki spędzicie razem i to już jest sukces.

Moja propozycja na wiosenne dni:

 

WIOSENNA BAJECZKA LOGOPEDYCZNA

- GIMNASTYKA BUZI I JĘZYKA.

„Wiosenny spacer Kubusia Puchatka”

Dziecko ma przed sobą lusterko. Opowiadamy historyjkę (bajeczkę) i pokazujemy ruchy języka – a dziecko naśladuje nas.

 

 

Kubuś Puchatek obudził się rano, przeciągnął się i bardzo mocno ziewnął (ziewamy). Po czym podskoczył z radością ( podnosimy język do podniebia, a następnie opuszczamy na dno jamy ustnej) Hura! – głośno krzyknął - Już wiosna! Postanowił dzisiaj wyruszyć na wycieczkę do lasu na poszukiwanie oznak wiosny. Szybko zjadł śniadanie (kilka razy otwieramy szeroko usta, następnie naśladujemy przeżuwanie pokarmu, przełykamy ślinę). Podczas jedzenia pobrudził sobie pyszczek. Oblizał wiec językiem dokładnie wargi i wszystkie ząbki (usta cały czas szeroko otwarte). Najedzony i czysty wyszedł przed swój domek. Wokół słychać było radosny śpiew ptaków (naśladujemy głosy ptaków). Rozejrzał się w prawo i  w lewo, spoglądał w górę i w dół (przesuwamy język z jednego końca ust do drugiego – od ucha do ucha, potem sięgamy nim nosa i brody) Świeciło słońce, wiał delikatny wiatr (wykonujemy krótki wdech nosem, chwilę zatrzymujemy powietrze i długo wydychamy ustami). Było ciepło i przyjemnie (uśmiechamy się, rozchylając wargi). – Jak tu pięknie! – zawołał radośnie i ruszył dalej przed siebie. Dotarł nad staw. Nad brzegiem zobaczył bociany (wymawiamy kle, kle), usłyszał kumkanie żab (wymawiamy: kum, kum, kum). Ruszył dalej (powtarzamy: tup, tup, tup).

Wszedł głębiej w las (język chowamy w głąb jamy ustnej). Wszędzie rosły gęste krzaki (przesuwamy językiem za zębami górnymi i dolnymi). Przedarł się przez gęstwinę krzewów i drzew (język przeciskamy przez zaciśnięte zęby). Znalazł się na pięknej polanie. Rozejrzał się prawo (przesuwamy język do prawego kącika ust) i w lewo (przesuwamy język do lewego kącika ust),spojrzał w górę (dotykamy czubkiem języka górnej wargi), a następnie w dół (dotykamy czubkiem języka dolnej wargi) zakwitły wiosenne kwiaty zawilce i sasanki. Bzyczały pszczoły (naśladujemy: bzz, bzz, bzz) Nagle Kubuś Puchatekzauważył, że zrobiło się ciemno. Ruszył w powrotną drogę. Znowu musiał przedzierać się przez gęste zarośla (język przeciskamy przez zaciśnięte zęby).Gdy wrócił do swojego domku był bardzo zmęczony (wysuwamy język na brodę i dyszymy). Położył się do łóżeczka i zasnął (chrapiemy).

Opracowała neurologopeda mgr Elżbieta Skórzewska

ĆWICZCIE Z DZIECKIEM SYSTEMATYCZNIE !

Tylko wtedy przyniosą one oczekiwany efekt. Ćwiczyć można zawsze i wszędzie, nie musi się to odbywać w wyznaczonym, ustalonym czasie. Jest to nawet niewskazane, gdyż dziecko nie powinno traktować takich ćwiczeń jak obowiązku.

 

- ćwiczenia narządów artykulacyjnych dla dzieci

 

Bajka logopedyczna: CHORY KOTEK

 

Bajka logopedyczna: PRZYGODY WĘŻĄ

 

Bajka logopedyczna: WESOŁE MIASTECZKO

 

Bajka logopedyczna: ŚNIADANIE PUCHATKA

 

Bajka logopedyczna: MYSZKA PEPCIA

 

 

 

chory kotekCHORY KOTEK

      Kotek był chory i bardzo źle się czuł. Często kichał (wołamy „a psik”), bolała go głowa (wołamy „ojojoj”).

      Przyjechał pan doktor (mówimy „brum brum”), zaglądnął do gardła (wołamy „aaa” i wysuwamy język na brodę), było chore. Następnie zbadał kotka, wyciągnął słuchawki (wysuwamy język z buzi, przesuwamy nim po podniebieniu, górnych zębach i górnej wardze). Zapisał lekarstwa na recepcie („piszemy” w powietrzu językiem wysuniętym z buzi).

      Kotek leżał w łóżeczku, miał dreszcze (wypowiadamy „brrr…”). Gorączka raz wzrastała (język uniesiony na górną wargę), raz opadała (język na brodzie).

      Kotek zażywał lekarstwa: ssał tabletki (przednia część języka przy podniebieniu, naśladujemy ssanie), pił słodki syrop, więc się oblizywał (język wędruje dookoła warg przy otwartej buzi).

      Po kilku dniach kotek poczuł się lepiej, był wesoły i zadowolony (uśmiechamy się szeroko, nie pokazując zębów).

 

 

 

 

 

wążPRZYGODA WĘŻA

      Wąż spał smacznie w swojej jaskini (język leży płasko na dnie jamy ustnej).

      Kiedy mocniej zaświeciło słońce, wąż zaczął się wiercić (poruszamy czubkiem języka za dolnymi zębami) i rozejrzał się dookoła (oblizujemy górne i dolne zęby od strony wewnętrznej). Chciał wyśliznąć się ze swej jaskini (przeciskamy język między zbliżonymi do siebie zębami), ale okazało się, iż przejście zablokował duży kamień (przy złączonych zębach rozchylają się i łączą wargi).

      W końcu wąż wyszedł na zalana słońcem polanę (wysuwamy język daleko do przodu). Zatańczył uradowany (rozchylamy usta jak przy uśmiechu, oblizujemy wargi ruchem okrężnym) i zasyczał głośno (wymawiamy sss…).

 

 

 

wesołe miasteczkoWESOŁE MIASTECZKO

      W niedzielę rano Jasiu postanowił pojechać do wesołego miasteczka.

      Ziewnął, przeciągnął się (naśladujemy) i zaczął gimnastykować (buzia szeroko otwarta, a język dotyka kącików warg, nosa, brody). Potem ubrał się i zszedł wolno po schodach (czubek języka dotyka każdego zęba na górze, potem na dole). Do wesołego miasteczka pojechał samochodem (mówimy „brum brum”).

      W wesołym miasteczku na początku pojeździł na kucyku (kląskanie językiem). Następnie poszedł na karuzelę i wsiadł na osiołka (wołamy „io io”). Karuzela zaczęła się kręcić wolno, potem coraz szybciej (oblizywanie szeroko otwartych ust); wolno, a potem coraz szybciej.

      Potem Jasiu poszedł do wesołego pociągu, który gwizdał: uuu… Lokomotywa ruszyła powoli (mówimy powoli „szszsz” wolno) a potem coraz szybciej (mówimy „szszsz” szybko).

      Było już późno, więc Jasiu wrócił z powrotem do domu samochodem (mówimy „brum brum”). Wszedł do mieszkania, a tam mama powitała go buziakiem (cmokamy).

      Po dniu pełnym wrażeń położył się spać i mocno zasnął (chrapiemy).

                                                                                                                            Dobranoc Jasiu!

 

 

śniadanie puchatka

 

 

 

ŚNIADANIE PUCHATKA

      Kubuś Puchatek obudził się rano i ziewnął (ziewamy). Jego brzuszek był pusty więc wyruszył do lasu na poszukiwanie miodu.

      Szedł wyboistą ścieżką (dotykamy czubkiem języka każdego ząbka na górze i na dole), rozglądał się na prawo, na lewo (czubek języka do prawego, lewego kącika ust). Spojrzał w górę (językiem dotykamy górnej wargi) i zobaczył dziuplę, z której wypływał miód.

      Kubuś wspiął się więc na drzewo (język unosi się na górną wargę), sięgnął łapką do dziupli i wyjął ja oblepioną miodem. Oblizał ją dokładnie (wysuwamy język z buzi i poruszamy nim do góry i na dół, naśladując oblizywanie ręki).

      Gdy Kubuś Puchatek poczuł, że jego brzuszek jest już pełen zszedł z drzewa (język dotyka brody) i ruszył w drogę powrotną. Szedł tą samą wyboista dróżką (dotykamy czubkiem języka do każdego ząbka na górze i na dole). Doszedł do swego domku bardzo zmęczony (wysuwamy język na brodę i dyszymy).

      Położył się do łóżeczka i szybko zasnął (chrapiemy).

                                                                                                         Kolorowych snów Kubusiu!

 

 

 

myszka

 

 

 

 

  MYSZKA PEPCIA

     Pewnego dnia myszka Pepcia wyszła ze swej norki na poszukiwanie przygód (język wysuwamy daleko do przodu). Rozglądała się dookoła (język oblizuje szeroko otwarte usta).

      Poszła w lewo (język dotyka lewego kącika warg). Popatrzyła do góry na rosnące na drzewach szyszki (język dotyka górnej wargi) i w dół na mięciutki mech (język wysunięty na brodę). W oddali słychać było odgłosy leśnych ptaków, które myszka próbowała naśladować:

o Kuku, kuku, kuku – tak kuka kukułka

o Huuhuu, huuhuu, huuhuu – słychać sowę

o Puk, puk, puk – tak stukał dzięcioł w drzewa.

      Po takiej wędrówce myszka Pepcia poczuła się zmęczona i głodna, Wyjęła śniadanie z torby i zaczęła je jeść (naśladujemy ruchy żucia). Po zjedzeniu myszka oblizała wąsiki (język oblizuje górną wargę) oraz ząbki (język oblizuje górne i dolne zęby).

      Zrobiło się późno, więc myszka wróciła do domu. Umyła zęby (język oblizuje górne i dolne zęby) i wypłukała buzię (nabieramy do ust powietrza i poruszamy policzkami). Potem ubrała piżamkę i poszła spać (chrapiemy).

                                                                                                                      Śpij słodko myszko!

 

Literatura:

 I. Rutkowska-Błachowiak: Gimnastyka buzi na wesoło.